teraz oczywiście przystopowałam... i to bardzo:) nie zajrzałam do biblioteki od ponad 10 miesięcy - odkąd na świecie pojawił się Skarbek... bo zwykle wcześniej czytałam nocami... byłam sową, nocnym markiem... a teraz, jak tylko Skarbek zaśnie, ja już walczę z Morfeuszem, by mnie nie chwycił w swe objęcia za wcześnie... bo tyle mam jeszcze do zrobienia w domu...
ostatnio jednak wybrałam się do mojej biblioteki po 10 miesiącach nieobecności:) ze Skarbkiem:) po książki dla niego (dzięki niemu przypomnę sobie wszystkie ukochane książki z dzieciństwa:):) duże zdziwienie wywołał jego wiek:
- To on już czyta? - padło pytanie...
- I to jak! domaga się! bez tego trudno mu zasnąć! - padła dumna odpowiedź.
Nie dodałam już, że bez tego na nocniczku nie usiedzi...;) i na mych kolanach też lubi książeczki wertować...
Tym samym Skarbek został najmłodszym czytelnikiem biblioteki:)
A ostatnio polubił czytanie w taki jeszcze sposób (sam zmienia strony:):