środa, 25 marca 2009

Rodzinka w komplecie, Babcia w internecie...


Wczoraj wieczorem Skarbek wzruszył nas do łez...

Mamę, Tatę i Babcię E. ...

Babcia E. (moja Mama) jako nasz wirtualny gość z wideo-skype (mieszka ponad 300 km od nas) obserwowała po południu poczynania Skarbka na kocyku pilnując go, a ja w tym czasie robiłam obiad dla Męża.

Skarbek pod bacznym okiem ekranowej Babci wykonywał wszystkie ćwiczenia gimnastyczne, jakie opanował do tej pory:
- przekręcanie się na brzuszek,
- czołganie do tyłu (do przodu jeszcze nie!),
- obracanie się wokół swej osi,
- stawanie na czworaka i balansowanie,
- siadanie,
- otwieranie i zamykanie drzwiczek szafek komody,
- wyciąganie z kosza wiklinowego po kolei wszystkich zabawek i rozrzucanie ich po pokoju.

Te skomplikowane czynności fizyczne Skarbka okraszane jego gaworzeniem, pohukiwaniem, tudzież innymi triumfalnymi okrzykami i śmieszkami, Babcia E. uwielbia monitorować co 2-3 dni po kilka godzin, także gaworząc do niego i wydając różne ciekawe odgłosy...

Za kilka minut miał wrócić z pracy Tata. Zwykle przyjście do domu moje lub Męża jest poprzedzone krótkim pojedyńczym sygnałem domofonu, będącym efektem wchodzenia do klatki schodowej poprzez wstukanie hasła na domofonie (goście dzwonią sygnałem wielokrotnym i zupełnie innym)...

Rozległ się więc znajomy krótki sygnał zwiastujący nadejście Taty. Skarbek, który siedział wtedy na kocyku zapatrzony w ekranową Babcię E., nagle znieruchomiał, potem obrócił się na brzuszek, przeczołgał się DO PRZODU (po raz pierwszy!!!) do progu pokoju i zastygł tam w bezruchu wpatrzony w drzwi wejściowe do domu (były dokładnie naprzeciwko). Za chwilę winda wjechała na nasze piętro, drzwi wejściowe się otworzyły i stanął w nich Tata... Skarbek na jego widok zaczął żywo podciągać się na rączkach próbując podnieść je do Taty... Tato zdumiony tym widokiem, podniósł go szybko wysoko, a Skarbek zachwycony wtulił się w niego i tak trwał....

ja stałam oniemiała...

ekranowa Babcia E. zdjąwszy okulary wycierała oczy i nos chusteczką...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz