niedziela, 19 kwietnia 2009

miała mama karton...

Skarbek odbębniwszy swoją dzienną porcję raczkowania po wszystkich pomieszczeniach włącznie z łazienką, wspinania się na kanapy, plądrowania szafek, wyrzucania wszystkich zabawek z kosza i spacerowania na powietrzu, pod wieczór domaga się natarczywie dodatkowych bodźców i podniet do działania... bo jemu ciągle za mało!!! oj, trzeba szybko coś innego i odkrywczego wymyśleć, jeśli się nie chce być skazanym na ciągłe podrzucanie Skarbka na rękach lub znoszenie jego maruderstwa... co tu znowu wymyśleć?... czytanie książeczek już było... na kredki za mały... na farbki i plastelinę też (a nie mogę się doczekać, by zacząć rozwijać w nim plastyczne talenty)... nawet kręcenie na obrotowym foletu już było... rozejrzała się Mama po mieszkaniu drapiąc się w głowę, coby tu... i nagle wzrok padł na schowany za szafką złożony karton...
i oto mamy - tunel?... wiadukt?... domek?...
najważniejsze, że Skarbek znów szczęśliwy



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz